Strona główna  |  Prenumerata  |  Wydawnictwo  |  Wydania cyfrowe  |  Kontakt  |  Reklama

 
Aktualności

»

Po kryzysie czeka nas staycation.

Staycation to twór językowy pochodzący od słów „stay” (zostać) oraz „vacation” (wakacje). Doskonale opisuje on panującą obecnie tendencję do oszczędnego spędzania wakacji w domu lub w miejscach oddalonych od niego najwyżej o parę czy paręnaście kilometrów.

Gabriela Jatkowska


Zjawisko jako pierwsze zaobserwowano w USA. Było ono konsekwencją polityki taniego pieniądza. Główną grupą, która zaczęła uprawiać staycation, byli ludzie młodzi, których dochód roczny nie przekraczał 50 tys. dol.

Szybko stało się ono także jedną z ulubionych (z kryzysowej konieczności) form wypoczynku Brytyjczyków – mieszkańcy tamtejszych miast ostatnio nie wyjeżdżają już tak często na egzotyczne wakacje. W czasie wolnego wypełniają po brzegi lokalne puby czy parki. Co może oznaczać to dla branży turystycznej?

Blisko, czyli ciekawie

Jak podaje serwis Travelmole.co.uk, nawet znaczna obniżka cen u największych brytyjskich touroperatorów (m.in. Thomasa Cooka) nie jest w stanie zapewnić większej liczby turystów chcących skorzystać z wojaży zagranicznych. Nie inaczej jest u nas. Polacy częściej myślą o pozostaniu w domu, ewentualnie o wyjeździe do najbliższych miejscowości turystycznych. – Coraz mniej Polaków wyjeżdża na wycieczki zagraniczne. Zaobserwowaliśmy też mniejszą liczbę cudzoziemców odwiedzających Polskę. Spadek był dość znaczny, bo aż o 40 proc. w 2009 r. w stosunku do 2008 r. – wyjaśnia właścicielka biura Lauer specjalizującego się w turystyce przyjazdowej. Popularne stają się też kempingi oraz agroturystyka. – Nie narzekamy co prawda na zagranicznych turystów, którzy mimo zapaści gospodarczej chętniej do nas przyjeżdżają, jednak faktycznie od paru lat odnotowujemy zwiększoną liczbę turystów z Polski – podkreśla Dżenneta Bogdanowicz z gospodarstwa agroturystycznego Tatarska Jurata w Kruszynianach. Z kolei pracownicy z Lokalnej Grupy Działania „Dunajec-Biała" podkreślają, że więcej ludzi z regionu dopytuje się o lokalne atrakcje. – Do gospodarstw agroturystycznych zgłaszają się przeważnie te same osoby z regionów sąsiednich. Wzrasta też ogólna liczba turystów z całej Polski – komentuje Urszula Żabińska z biura LGD. Z kolei Marcin Helbin, dyrektor kreatywny z agencji PR 9,90, dodaje, że niekoniecznie tego typu zjawisko, które w Polsce występuje na coraz większą skalę, ma podłoże w sytuacji ekonomicznej. – Jest coraz więcej atrakcji lokalnych. Powstaje dużo inwestycji na tym poziomie, inwestorzy dostrzegają potencjał drzemiący w mniejszych miejscowościach. Intensywniej promują się gospodarstwa agroturystyczne, powstaje dużo małych hoteli. Lokalne media podkreślają walory swoich regionów i swoiście reklamują go mieszkańcom. Spójrzmy chociażby na Małopolskę – powstają atrakcje typu Dinoland, park miniatur koło Andrychowa i całe mnóstwo dodatkowych atrakcji. Mieszkańcy nie muszą tak naprawdę nigdzie dalej wyjeżdżać – podkreśla Marcin Helbin.

No vacation, no stress
Niebezpieczny dla biur trend ma źródło nie tylko w osłabieniu koniunktury. Okazuje się, że zabiegani urlopowicze zaczynają być znużeni rozbudowaną oprawą wakacji w odległych miejscach. – Tracenie czasu to też tracenie pieniędzy. Jeśli miałbym np. cały dzień spędzić w korkach, dojazdach po drogach pozostawiających wiele do życzenia, wówczas wolę skorzystać z oferty lokalnej – komentuje Marcin Helbin. Odchodzi stres związany z byciem na czas na lotnisku, szukaniem np. hotelu. Osoby uprawiające staycation podkreślają, że dobrze zaplanowane wakacje w domu (z naciskiem na wakacje – czyli wypoczynek, a nie odrabianie zaległości z pracy) pozwalają przede wszystkim uniknąć wielogodzinnego podróżowania samolotem czy innym środkiem transportu. Na listę superlatyw  wpisują jednak przede wszystkim pozycję pt. „spore oszczędności”. Mimo niebezpieczeństw wynikających z takiego sposobu myślenia nie musi to dla branży oznaczać wyłącznie strat. Lokalni przedsiębiorcy mogą na tym zjawisku całkiem dobrze zarobić. – Ten trend ma też dobre strony właśnie dlatego, że dzięki niemu coraz więcej będzie się działo blisko naszego domu – reasumuje dyrektor agencji PR 9,90.

2010-07-01 14:21:00

powrót

Dołącz do dyskusji na stronie

»

Komentarz:
Text:
Podpis:
Nazwa:
WWW:

Wysłanie komentarza oznacza ze zgadzam się na regulamin.
Dołącz do dyskusji na FB

»

 
Sylwetka

»



» Alicja Redlich-Michalska z Kielc, właścicielka Biura Podróży Abex »więcej
Newsletter

»

Zamów newsletter