Strona główna  |  Sklep  |  Wydawnictwo  |  Wydania cyfrowe  |  Kontakt  |  Reklama

 
Ludzie branży

»

  |   A  |   B  |   C  |   D  |   E  |   F  |   G  |   H  |   I  |   J  |   K  |   L  |   M  |   N  |   O  |   P  |   R  |   S  |   T  |   U  |   W  |   Z  |   Ł
Zaborowski Adam - sylwetka
Zawsze bardzo przeżywam mecze. Na szczęście futbol nie jest powodem konfliktów w domu Adama Zaborowskiego. Doradca prezesa POT ds. Euro 2012, to prawdziwy kibic piłkarski przez duże „K”. Skład reprezentacji Polski z czasów największych jej sukcesów oraz wyniki łącznie z tym, w której minucie padały bramki, zna na pamięć do dziś. 
Sport, szczególnie piłka nożna, zawsze był jego pasją. Jego dzieciństwo i młodość przypadły na czas, kiedy za sprawą słynnego „Wunderteamu” odnosiliśmy duże sukcesy w lekkiej atletyce, podobnie w boksie, kiedy mieliśmy znakomitą drużynę Feliksa Stamma, no i w oczywiście w piłce nożnej. – Chodziłem wtedy do szkoły w jednej z podlubelskich wsi, a klubem marzeń, któremu kibicowaliśmy, była „Lublinianka”. Później, gdy chodziłem do technikum w Lublinie, klub ten awansował do drugiej ligi, co było wielkim sukcesem i co jest szczególnie przyjemne, prowadził go legendarny trener Kazimierz Górski, późniejszy autor wielkich sukcesów polskiej reprezentacji z mistrzostwem olimpijskim w Monachium z 1972 roku i trzecim miejscem na mistrzostwach świata w Niemczech w roku 1974 – wspomina. Wówczas jako młody chłopak znał na pamięć wszystkie wyniki sportowe, w tym lekkoatletyczne, zresztą do dzisiaj pamięta historyczny rekord świata Józefa Szmidta w trójskoku: 17,03, który przez długi czas pozostawał nie pobity.
Adam Zaborowski lubił sport nie tylko jako kibic, sam też grał w futbol. Były to mecze między klasami w szkole, między miejscowościami, przez pewien czas jako licealista trenował także w juniorach „Lublinianki”. – To był krótki epizod, natomiast spędzałem bardzo wiele czasu na trybunach stadionu i oglądałem mecze „Lublinianki”. Dzisiaj, gdybym miał podać z pamięci ówczesny skład całej jedenastki, to zrobiłbym to bezbłędnie, tak samo jak skład legendarnej jedenastki Kazimierza Górskiego na mistrzostwach świata w Monachium w 1974 roku, łącznie z zawodnikami rezerwowymi i tym kto, gdzie i kiedy strzelał bramki – mówi. Najbardziej intensywny kontakt z futbolem miał w okresie studiów na Politechnice Warszawskiej, kiedy grał w reprezentacji wydziału. Kiedyś nawet zdobył ze swoją drużyną mistrzostwo uczelni. 

Rodzinne kibicowanie
Sport jako hobby pozostał mu do dzisiaj. Ekspert nadal jest zapalonym kibicem piłki nożnej i chętnie wspomina dawne wielkie sukcesy polskiej reprezentacji, na której świetną grę wówczas patrzył z ogromnym podziwem.
W młodości kibicował zawsze „Górnikowi” Zabrze, z przyjemnością patrzył także na sukcesy Wisły Kraków i Lecha Poznań, natomiast drużyną, której gra go pasjonuje, jest bezsprzecznie FC Barcelona. Chętnie śledzi futbolowe rozgrywki w telewizji. Stara się być na bieżąco z tym, co się dzieje w świecie piłki. Często się zdarza, że piłka nożna w telewizji staje się kością niezgody w rodzinie – mąż chce oglądać mecz, a żona np. serial. Ale nie u Adama Zaborowskiego. Kibicem piłkarskim jest także jego córka, a czasem przyłącza się też żona, więc co ciekawsze mecze oraz te w ramach mistrzostw świata czy Europy, oglądają całą rodziną.
– Jeżeli już jest jakaś kolizja, to sprawę rozwiązuje to, że mamy w domu dwa telewizory – śmieje się. 

Brazylijska tajemnica
Doradca prezesa POT nie ogląda meczów obojętnie i zawsze je przeżywa. Najwięcej emocji związanych z tym, czy wygramy lub czy awansujemy, towarzyszy mu, kiedy gra polska reprezentacja. Wtedy z piłkarskiego spotkania robi się 90 minut ogromnej adrenaliny i stresu. Inaczej reaguje na grę drużyn zagranicznych. Nie wyzwala to w nim spektakularnych emocji, dlatego, że bardziej się koncentruje na technicznej stronie meczu. – Kiedyś byłem wielkim fanem reprezentacji Brazylii. Początkowo uważałem, że w tym kraju są samorodne talenty. Ale kiedy będąc na targach turystycznych w Rio de Janeiro zobaczyłem plażę Copacabana, zrozumiałem, skąd się biorą sukcesy Brazylii w piłce nożnej i siatkówce. Tak aktywnej plaży nie widziałem nigdzie indziej na świecie. My tradycyjnie leżymy plackiem, a tam trzy czwarte plażowiczów to ludzie aktywni sportowo: grają albo w piłkę nożną, albo w siatkówkę. I stąd te znakomite wyniki – mówi. 

Skrzypce kontra piłka
Polska Organizacja Turystyczna ma w tej chwili bardzo napięty okres, więc Adam Zaborowski spędza w biurze każdego dnia ponad 10 godzin. Pracę zaczyna o 9.00, a kończy grubo po 20.00, tak że na realizację swoich sportowych pasji ma bardzo niewiele czasu. Ale jest kilka drobnych rzeczy, które pomagają mu się zrelaksować po ciężkim dniu. Czasem pozwala sobie na wypad na kort tenisowy, na basen albo do sauny, niekiedy też udaje mu się pójść na jakiś koncert, bo oprócz sportu jest wielkim miłośnikiem muzyki. Sam też kiedyś próbował się z nią zmierzyć – w dzieciństwie uczył się grać na skrzypcach. – Miałem ku temu dobre warunki, bo uczył mnie wujek, ale piłka nożna wygrała. A moje marzenie jako kibica... Liczę na to i wierzę, że jeszcze kiedyś uda nam się przygotować taką drużynę, która, jeśli nie zdobędzie mistrzostwa świata bądź Europy, to przynajmniej awansuje do finału. Byłby to dla mnie bardzo szczęśliwy moment.
Joanna Morawska

CV
Adam Zaborowski 63 lata. Magister inżynier geodeta i dyplomata, dr nauk historycznych, menadżer turystyki. W swojej karierze był pracownikiem naukowo-dydaktycznym na Politechnice Warszawskiej, radcą i doradcą ministra spraw zagranicznych, pracownikiem ambasady RP w Berlinie, dyrektorem / prokurentem w Gromada Travel GmbH, wiceprezesem OST Gromada. Od 1 listopada 2010 jest doradcą prezesa POT i pełnomocnikiem ds. UEFA EURO 2012. Jego hobby poza piłką nożną to polityka, muzyka: rock, pop i jazz. Ma żonę Olgę i córkę Annę.

 

powrót

 
Sylwetka

»



» Agnieszka Lis, kierownik biura LOT "Serce Kaszub"  » więcej
Newsletter

»

Zamów newsletter