Malta nie zmaga się z problemem nadmiernej turystyki – przekonuje dyrektor generalny Malta Tourism Authority Carlo Micallef. Jego zdaniem o kondycji destynacji nie decyduje liczba odwiedzających, lecz długość ich pobytu i skuteczne zarządzanie ruchem turystycznym.
W 2025 roku Maltę odwiedziło 4 mln turystów, a w tym roku liczba ta ma wzrosnąć do około 4,5 mln. Mimo to szef Malta Tourism Authority uważa, że nie można mówić o overtourismie. Jak podkreśla, średnia długość pobytu skróciła się z około 12 noclegów przed trzema dekadami do 5,7 nocy obecnie. Oznacza to, że choć odwiedzających jest więcej, jednocześnie przebywa ich na wyspach znacznie mniej niż mogłoby wynikać z samych statystyk przyjazdów.
Według danych MTA w szczycie sezonu, w sierpniu, na Malcie przebywa jednocześnie około 100 tys. turystów. Dodatkowo ruch jest coraz bardziej równomiernie rozłożony w ciągu roku. Eurostat wskazał Maltę jako najmniej sezonową destynację w Unii Europejskiej – w lipcu i sierpniu przypadało jedynie 21,9 proc. wszystkich noclegów zrealizowanych w 2025 roku.
Micallef przyznaje jednak, że największe atrakcje, takie jak Valletta i Mdina, wymagają lepszego zarządzania ruchem. Dlatego MTA współpracuje m.in. z portem wycieczkowym, aby rozłożyć w czasie zawinięcia statków i uniknąć jednoczesnego napływu tysięcy pasażerów do stolicy.
Szef MTA nie neguje także problemów infrastrukturalnych. Wskazuje na potrzebę dalszych inwestycji w gospodarkę odpadami, sieci energetyczne czy wodno-kanalizacyjne. Podkreśla jednak, że poziom satysfakcji turystów pozostaje bardzo wysoki, a dochody z turystyki pozwalają finansować modernizację infrastruktury.
Micallef zwraca również uwagę, że strategia Malty nie koncentruje się na maksymalizowaniu liczby odwiedzających. Celem jest przyciąganie turystów zainteresowanych kulturą, historią, gastronomią i lokalnymi doświadczeniami. W promocji wykorzystywany jest precyzyjnie targetowany marketing cyfrowy, kierowany do wybranych grup odbiorców na rynkach europejskich oraz poza Europą.
Jednocześnie dyskusja o skali ruchu turystycznego na Malcie trwa. Część ekspertów i mieszkańców uważa, że wyspa zbliża się do granic swojej przepustowości, wskazując na presję na infrastrukturę oraz rosnące zatłoczenie w najpopularniejszych miejscowościach. Szef MTA przekonuje jednak, że kluczowym wyzwaniem nie jest ograniczanie liczby turystów, lecz coraz lepsze zarządzanie ich obecnością. MBG