Rozpoczęta tuż przed wakacjami ofensywa ofert last minute spotkała się wśród biur podróży z dużą dozą sceptycyzmu. Zaledwie osiem procent z nich oceniło działania organizatorów jako sukces – wynika z najnowszej ankiety Reise-vor9.
Dwie trzecie ankietowanych obawia się, że klienci zostaną w ten sposób trwale „przyzwyczajeni” do późnych rezerwacji. Spośród ponad 350 uczestniczących w badaniu 36 procent oceniło inicjatywę negatywnie, a 56 procent pozostało neutralnych. Jedynie 4 procent biur przyznało, że akcja przyniosła im szczególnie dobre wyniki sprzedażowe.
Za przyczyny słabego efektu wielu respondentów uznaje błędy w planowaniu – około jedna czwarta wskazuje na organizatorów, a 31 procent na hotelarzy w destynacjach. Dodatkowo 69 procent badanych uważa, że na akcjach znacznie bardziej skorzystała sprzedaż online niż tradycyjne biura agencyjne.
Krytyczne uwagi dotyczą także cen i jakości ofert. Według części agentów nie były one tak atrakcyjne, jak reklamowali touroperatorzy – często chodziło o „zalegające” pakiety z niekorzystnymi godzinami lotów. Inni podkreślają, że zakończenie promocji dla klientów rezerwujących z wyprzedzeniem nastąpiło zbyt wcześnie, a późniejsze ceny w wielu miejscach stały się zbyt wysokie dla szerokiej grupy odbiorców.
46 procent ankietowanych ocenia tegoroczne promocje last-minute jako sygnał kryzysu w branży turystycznej. Jedynie 22 procent jest zdania, że tak nie jest. Bilans spontanicznej fali rezerwacji pozostaje zatem wyraźnie powściągliwy i rodzi pytania o przyszłą politykę cenową oraz strategię produktową touroperatorów. MBG