Negocjacje dotyczące poziomu wynagrodzeń w biurach agencyjnych między związkiem zawodowym Verdi a pracodawcami zrzeszonymi w DRV-T utknęły w martwym punkcie. Po krótkiej rundzie rozmów na początku września strony rozstały się bez ustalenia kolejnego terminu.
– Jest wiele obszarów, w których dzielą nas duże różnice – podkreśla Sonja Austermühle, szefowa negocjacji po stronie Verdi. – Oferta, którą mamy dziś na stole, jest dalece niewystarczająca.
Największym punktem spornym pozostaje nowa, zmienna część wynagrodzenia uzależniona od wyników, którą DRV-T traktuje jako kluczowy element układu zbiorowego. Austermühle ocenia ten pomysł jako „wyjątkowo niesprawiedliwy”. Dlatego Verdi zaproponowało rozwiązanie przejściowe, pozwalające pracownikom szybciej odczuć podwyżki, przy jednoczesnym odłożeniu szczegółowych rozmów do 2026 roku. Szczegółów nie ujawniono, ale związkowcy podkreślają, że nie dojdzie do porozumienia „za wszelką cenę”. Równolegle analizują gotowość członków do kolejnych działań protestacyjnych – już w lipcu 450 pracowników TUI 4 U, Dertour i sieci biur podróży Dertour wzięło udział w dwugodzinnym strajku ostrzegawczym.
Po stronie pracodawców rośnie frustracja. Dyrektor DRV-T Peter Hampel przypomina, że od lipca Verdi odwołało kilka ustalonych terminów rozmów. – Od połowy lipca związek ma przed sobą konkretny projekt dotyczący komponentu premiowego. Chcemy o nim dyskutować i jesteśmy gotowi wysłuchać także innych postulatów, ale nie wyobrażamy sobie szybkiego porozumienia bez tego elementu – mówi Hampel.
Pat negocjacyjny może się więc przeciągnąć, a obie strony szykują się do twardej gry. MBG