City breaki stały się stałym elementem naszego stylu życia – wynika z najnowszego badania ARC Rynek i Opinia przygotowanego we współpracy z Best Place. W 2024 roku aż 63 proc. dorosłych Polaków (18–65 lat) odbyło co najmniej jeden wyjazd weekendowy z noclegiem, najczęściej związany ze zwiedzaniem miasta, wydarzeniem kulturalnym (18 proc.) lub sportowym (9 proc.). Najbardziej aktywne są osoby do 44. roku życia, a prawie 80 proc. podróżujących deklaruje, że rusza na city break kilka razy w roku.
Rosnąca popularność krótkich wypadów to efekt zarówno większej zamożności, jak i dobrej infrastruktury – przejazd do innego miasta zajmuje średnio 2–4 godziny, niezależnie od środka transportu. Co ważne, turystyka miejska nie zna sezonu: muzea, restauracje i instytucje kultury działają przez cały rok, co znacząco odróżnia city breaki od wyjazdów nad morze czy w góry.
Szybkie decyzje to znak rozpoznawczy tej formy podróżowania. Impuls pochodzi często z mediów społecznościowych, rekomendacji znajomych czy informacji o ciekawym koncercie. – City break to emocje i błyskawiczne wybory. Destynacje muszą precyzyjnie zarządzać punktami styku z potencjalnym turystą i przechwytywać jego uwagę w momencie, gdy rodzi się potrzeba wyjazdu – podkreśla Adam Mikołajczyk z Best Place.
City breaki to także forma wypoczynku popularna w całej Europie – za granicę na krótki miejski wypad wyjeżdża 36 proc. Polaków.
Respondenci oceniali również atrakcyjność turystyczną odwiedzanych destynacji. Wśród dużych miast bezkonkurencyjne okazały się Kraków i Gdańsk – oba otrzymały najwyższe noty od 62 proc. swoich odwiedzających. Kolejne miejsca zajęły Wrocław, Toruń, Gdynia i Poznań.
W kategorii miast średnich i małych (do 50 tys. mieszkańców) zwyciężył Kazimierz Dolny, wyprzedzając Świnoujście i Sandomierz. Wyniki jasno pokazują rosnący trend: mniejsze ośrodki coraz skuteczniej konkurują z dużymi aglomeracjami. – Sandomierz i Zamość mają ogromny, wciąż niewykorzystany potencjał. Turyści są bardzo zadowoleni z pobytu, ale liczba odwiedzin jest niższa niż mogłaby być. Odpowiednie działania promocyjne mogą to zmienić – zaznacza dr Adam Czarnecki z ARC Rynek i Opinia.
Podobne zjawisko widać wśród większych miast – Toruń i Lublin oceniane są wysoko, choć wciąż nie tak popularne jak czołowa trójka. MBG